Wstęp

Nasz zakład leczniczy dla zwierząt to „teatr” z różnymi „scenami” a my i nasz personel odgrywamy sztukę. Sztukę o tyle trudną, ponieważ klient jest nie tylko widzem ale także uczestniczy w niej aktywnie. Czy sztuka będzie dobrze odebrana przez krytykę i przez „widzów” zależy od jakości gry aktorów, scenariusza, reżysera, scenografii i od umiejętnej promocji. My jesteśmy aktorami i jakość naszej gry zależy od tego jak opanujemy warsztat na który składa się zarówno wiedza i umiejętności stricte merytoryczne jak i wiedza o rynku i umiejętności poruszania się po nim – czy posiadamy podstawową wiedzę o zarządzaniu i marketingu a także od naszej osobowości. Jakość scenariusza to jak zaplanujemy wykonywanie usługi (procedury, standardy) i jak zaplanujemy obsługę klienta. Reżyseria to jak pokierujemy naszą praktyką i realizacją ustalonego „scenariusza”. Scenografia to nasze opakowanie dla sztuki jaką jest usługa. Promocja to odpowiedź na pytanie dlaczego klient ma przyjść na naszą „sztukę”. Dlaczego my oglądamy daną sztukę teatralną, idziemy na film lub go wypożyczamy. Odpowiedź brzmi zapewne tak, że „polecili mi ją moi znajomi”, „doskonała obsada”, „spodobała mi się okładka pudełka w którym był film w wypożyczalni”, „zafascynowały mnie teksty krytyków”, „coś w tym musi być skoro wszyscy o tej sztuce, filmie, obrazie mówią”, „reżyser to ktoś o kim mówi cały świat i gwarantuje jakość tego co stworzył”.

Zapewne wielu żachnie się, że to cyniczne podejście do praktyki lekarsko weterynaryjnej. Jednak to porównanie nie ma nic wspólnego z cynizmem a jedynie stanowi pewnego rodzaju podsumowania oczekiwań naszych klientów celem lepszego zrozumienia zagadnień, o których do niedawna nie musieliśmy nic wiedzieć a na uczelniach wiedza przekazywana jest w sposób szczątkowy przez przypadkowo wybrane osoby. W dobie wolnego rynku i coraz większej konkurencji tylko ci przetrwają i osiągną sukces, którzy lepiej przyswoją sobie wiedzę i potrafią ją wykorzystać – zdobędą widzów czyli klientów i potrafią sprawić aby owi widzowie powracali do naszego „teatru” a nie do konkurencji. Zgodnie z zasadą „ chcieć – > wiedzieć -> móc” Nie sztuką jest coś wyprodukować – rzecz czy też usługę – sztuką jest to sprzedać. Celowo użyłem określenia sztuka. Ilu wspaniałych malarzy umarło w skrajnej nędzy bo nie potrafili sprzedać wytworów własnego geniuszu lub ich „produkcja” nie znalazła uznania na rynku. Lekarz weterynarii musi opanować warsztat czyli zdobyć wiedzę i umiejętności, nauczyć się „produkować” usługi zgodnie z oczekiwaniami rynku, znaleźć rynek na których je można sprzedać i nauczyć się je sprzedawać. Innymi słowy lekarz weterynarii praktyk ma trzy funkcje do spełnienia. Lekarz praktyk osobiście świadczący usługi, przedsiębiorca, który organizuje, zarządza i dba o rozwój firmy oraz kapitalista, który dba o kapitał a przede wszystkim o jego zwiększanie. Czy jesteśmy gotowi aby te trzy funkcje pełnić z najwyższym profesjonalizmem?

Nasze umiejętności merytoryczne to dopiero początek trudnej drogi do samodzielności ekonomicznej. Wielu z nas ma skłonność do samo usprawiedliwiania się i tłumaczenia, że czasy są trudne, że gdybym miał możliwości to na pewno osiągnął bym wiele. Jednak prawda jest taka, że w określonych uwarunkowaniach rynkowych w tym samym czasie, na tym samym rynku jedni odnoszą sukces a inni nie. Pytanie brzmi czy problem tkwi w czasach i rynku czy też problem tkwi w człowieku?

Dodatkowym elementem utrudniającym istnienie na rynku jest tempo zmian jakie dokonują się w sferze świadczenia usług. Klienci stają się coraz bardziej świadomymi zarówno swoich potrzeb jak i wymagań a równocześnie mają coraz mniej czasu. Na naszych oczach dokonuje się rewolucja technologiczna związana z rozwojem elektroniki i informatyk, wiedza weterynaryjna co 3-4 lata zmienia się w 50%, co dnia pojawiają się nowe podmioty, które zaczynają swoją działalność w naszym segmencie a tempo życia wzrasta z dnia na dzień. Z faktów tych wynika konieczność po pierwsze umiejętnego znalezienie się na tym rynku a po wtóre dotrzymania kroku innym i utrzymania się na nim. Jeżeli nie jesteśmy przygotowani na ciągłe zmiany, jeżeli nasza praktyka organizacyjnie i mentalnie nie jest do tych ciągłych zmian przystosowana , jeżeli naszą misją nie będzie „zaspokoić oczekiwania naszych klientów za wszelką cenę i z zyskiem” istnieje duże prawdopodobieństwo, że zbyt długo na tym rynku nie pobędziemy.


lek. wet. Andrzej Lisowski


dr n. wet. Robert Karczmarczyk
specjalista ds. marketingu

lek. wet. Marek Wojtacki

 

Share